Browsing "Literatura"
sie 21, 2015 - Literatura    No Comments

Dawno temu w Polsce

Postanowiłem podzielić się z czytelnikami także tutaj, krótkimi fragmentach książki, którą aktualnie piszę. Nie będą to ostateczne wersje tekstu i z pewnością znajdą się w nich jeszcze jakieś usterki. Urywki nie zdradzą fabuły, tak by kiedyś lektura całej powieści zaskakiwała.

Powieść ma już tytuł: „Dawno temu w Polsce”, co jest nawiązaniem do „Dawno temu w Ameryce”, arcydzieła filmowego Sergia Leone. W amerykańskim pierwowzorze zastosowano pomieszanie czasów – współczesnego, gdy bohaterowie są już starzy oraz historycznego, obejmującego ich młodość. W „DTWP” upraszczam strukturę, rezygnuję z pętli czasowych i ograniczam się do historii dziejącej się dawno, czyli w latach 1981-1986 w Trójmieście. Opowiadam o losach grupy ludzi, których młodość przypadła na najciekawszy czas w powojennej historii Polski. W przeciwieństwie do amerykańskich postaci, moje nie tworzą mafii, ale małą konspiracyjną grupę, która w stanie wojennym postanawia wydawać podziemne pisemko. Znajdziecie w tej powieści miłość, politykę, pieniądze, przyjaźń i … tu muszę przerwać, żeby suspens działał. W każdym z chronologicznie zapisanych rozdziałów jedna z ośmiu (na razie) postaci opowiada o kolejnych fazach tej samej historii ze swojego punku widzenia.

Fragmenty z rozdziałów „Dawno temu w Polsce” będzie wybierała jedna z czytelniczek, która na razie chce zostać anonimowa. Cytaty są objętościowo niewielkie, więc postanowiłem  opatrzyć je komentarzami, odpowiadając na niezadane pytania czytelników.

Przyjemnej lektury. Będę wdzięczny za komentarze.

Rozdział 1.

Akcja dzieje się 13 czerwca 1981. Narratorem jest Wilk, student Wydziału ETI Politechniki Gdańskiej, zapalony żeglarz.

„Ojciec prowadził swoje niewolnicze życie jako małe kółko zębate w maszynie Peerelu, zgrzytał, ścierał zęby i piszczał, ale kręcił się lojalnie w nakazaną stronę od poniedziałku do piątku albo soboty w Radmorze – firmie produkującej systemy łączności także dla wojska i milicji, zbrojnych ramion Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, swojego największego wroga”.

 Powyższy ojciec jest uniwersalną figurą Polaka lat powojennych, a właściwie większości mieszkańców globu. Zawsze. Zorganizowani w społeczeństwa i państwa musimy pracować, oddając swoje umiejętności i podatki na rzecz struktur władzy, nad którymi zwykle nie mamy prawie żadnej kontroli. To co oferujemy, nie tylko produkując sprzęt dla oddziałów przeznaczonych do walki z ludźmi, ale także marchewkę dla ich kantyn, skarpety do ich żołnierskich butów, papier na ich rozporządzenia i kościoły do odbierania spowiedzi z ich grzechów, zawsze znajduje odbiorców wśród tych, którzy dzierżą władzę. Jeśli rozejrzymy się dookoła, na pewno ich znajdziemy. A jeśli ich nie zauważasz, to znaczy, że sam nim jesteś.

 „Chociaż ważyłem tylko dziesięć kilogramów mniej niż ojciec, zawsze czułem jak przygniata mnie swoim ciężarem, nawet gdy leżał na kanapie w drugim pokoju.”

 To zdanie może być syntezą relacji łączących rodziców z dziećmi. Gdy jesteśmy mali, chcemy ich obecności i opieki. Potem musimy wyzwolić się spod ich wpływu, by zacząć samodzielne życie. Zwykle to się udaje, czasem nie. Nawet wtedy, gdy ich dominacja jest już przeszłością, wbudowana w świadomość pamięć tej zależności nigdy nie znika i żadna odległość jej nie zmniejsza.

 „To tam po raz pierwszy raz zobaczyłem dolarowy sklep Pewexu na powierzchni całego miasta, w którym każdy towar był na wyciągnięcie ręki, a policjanci odnosili się wszystkich przyjaźnie, jak miejscy przewodnicy.”

 A to wspomnienie pierwszego wyjazdu na „Zachód”. Dzięki temu, że podobne doświadczenie miało więcej ludzi, wybuchały protesty. Rewolta zaczyna się nie wtedy, gdy ludziom jest na źle, ale kiedy widzą, że inni mają lepiej. Chciałoby się tu użyć słowa „zazdrość”, ale jakoś w tym kontekście nie wypada.

maj 4, 2015 - Literatura    No Comments

Wschód

Przeczytałem „Wschód” Andrzeja Stasiuka. Mam mieszane uczucia. Szkoda, że dyscyplina narracyjna autora opiera się na jednym koncepcie – znajdywania praprzyczyny kształtującej nas jako naród i jednostki tylko na wschodzie, dalekim i bliskim. Moim zdaniem to nie jest prawda, a przynajmniej nie uniwersalna. Po drugie – czułem, że Stasiuk naciąga wątki do tytułu książki. Szczególnie sekwencje dotyczące matki, moim zdaniem najpiękniejsze, są w tej strukturze obcym ciałem. Z tym że w jego powieściach nie ma żadnej intrygi już zdążyłem się pogodzić, ale wielu odpycha to od lektury. Książkę dostałem od koleżanki, która obdarowana nią, nie mogła przebrnąć przez początek. Gdyby Stasiuk zechciał opierać swoje powieści na jakieś ciekawie skonstruowanej akcji, miałby światowy sukces. A tak, ma nasz, „wschodni”. Ale cóż – gdyby poszedł za tą poradą, nie byłby sobą i pewnie literatura straciłaby więcej. Domyślam się, jak alergicznie musi reagować na takie podpowiedzi. Mimo tych wszystkich zastrzeżeń, jak zwykle jestem oczarowany jego obrazową, melancholijną frazą, która odbiera nadzieją na szczęście, dając w zamian piękny obraz rozpadu i przygotowując do ostatecznej utraty wszystkiego. Dzisiaj to dla mnie wciąż najważniejszy żyjący polski pisarz.

sie 8, 2014 - Literatura    No Comments

Niebezludna Wyspa

W najnowszym numerze kwartalnika literackiego „Wyspa  (2/2014)  http://kwartalnikwyspa.pl/numer-22014/ ukazała się recenzja „Marynarki” Piotra Dobrołęckiego  – „Marynarka z pamięci” oraz bardzo obszerna rozmowa Krystyny Chwin ze mną, która odbyła się w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku w grudniu 2013.

Wyspa

maj 30, 2014 - Literatura    No Comments

Wakacyjne spotkania

Dostałem zaproszenie na dwa zloty blogerów literackich, za co ich organizatorom dziękuję. Po przebrnięciu przez bezlitosne kaprysy kalendarza,  udało mi się zaplanować obecność na obu imprezach. Wybieram się na nie z mieszanymi odczuciami.

No bo z jednej strony – miło jest przebywać w niezwykłym towarzystwie, które kocha literaturę. Takie zgromadzenie ludzi intensywnie zainteresowanych czytaniem, występuje w przyrodzie bardzo rzadko i jest zjawiskiem niezwykłej urody. Warto je obejrzeć, jak ostatnie siedliska żubrów w Puszczy Białowieskiej. Nie wiadomo za ile lat nałogowi czytelnicy wyginą zupełnie. Można się tam pewnie będzie dowiedzieć czegoś o innych pisarzach, poznać jakieś nowe twarze, odgłosy, smaki, kolory nieba.

Ale z drugiej strony – nigdy nie byłem fanem spotkań autorskich. Te zloty nimi nie będą, ale wydaje mi się, że osobiste spotkanie pisarza często wiąże się z poznaniem jego gorszej strony. Może to burzyć jakiś mit o nim i zabierać ochotę na czytanie jego książek. Wszystko co najlepsze autor zawarł w nich, a swoją obecnością może zademonstrować głównie mękę i problemy, z jakimi pisał. Czy nie byłoby więc lepiej żeby pisarze, z korzyścią dla samych siebie oraz czytelników, pozostawali bytami niematerialnymi? No ewentualnie mogliby się pokazywać przez szybkę telewizora, by odtańczyć tam swój perfekcyjnie przygotowany taniec godowy, jak Michael Jackson wykreowany na scenie laserowymi światłami po swojej śmierci.

Z powyższymi wątpliwościami i defetyzmem zamierzam jednak ostro walczyć i wybieram się na:

na imprezę „A może (znów) nad morze? Z książką” w Sopocie 5 lipca http://bookfa.blox.pl/2014/05/A-moze-znow-nad-morze-Z-ksiazka.html

oraz

na otwarte spotkanie plenerowe „Litera Tura II” w Strzelinie 23-24 sierpnia. https://www.facebook.com/groups/266566970166229/permalink/299826703506922

kw. 21, 2014 - Literatura    No Comments

O „Marynarce” cz. 1

Pojawiają się  wciąż nowe recenzje i omówienia „Marynarki”. Linki do wszystkich odnalezionych, na razie bez wyjątków i cenzury :-), w kolejności chronologicznej, znajdziecie poniżej. Zawarte tam treści (oraz inne teksty –  z gazet) zgromadzone są na podstronie: „Marynarka” – omówienia i recenzje.

1.        17 kwietnia 2014

http://lotta-kronika-pachnacych-kartek.blogspot.com/2014/04/marynarka-mirosaw-tomaszewski.html

2.

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2014/04/mirosaw-tomaszewski-marynarka.html

3.

http://kulturka-maialis.blogspot.com/2014/04/ksiazka-88-mirosaw-tomaszewski-marynarka.html

4.

http://polekturze.blogspot.com/2014/04/miroslaw-tomaszewski-marynarka.html

5.

http://kultura.trojmiasto.pl/Grudzien-70-punk-rock-milosc-i-smierc-Recenzja-Marynarki-Miroslawa-Tomaszewskiego-n79234.html#tri

6.

http://kultuar.blogspot.com/2014/04/marynarka-mirosaw-tomaszewski.html

7.

http://moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com/2014/05/176marynarka.html

8.

http://cyrysia.blogspot.com/2014/05/duch-czarnego-czwartku.html

9.

http://nieidentyczne-polki.blogspot.com/2014/05/wirus-przeszosci.html

10.

http://ksiazkianny.blogspot.com/2014/05/mirosaw-tomaszewski-marynarka.html

11.

http://aleksandraczyta.blox.pl/2014/05/Janek-Wisniewski-padl.html

12.

https://www.facebook.com/KsiazkaZamiastKwiatka/photos/a.418885991470850.122984.417658434926939/887291804630264/?type=1&stream_ref=10

13.

http://szczere-recenzje.pl/marynarka-miroslawa-tomaszewskiego/1402/#more-1402

14.

http://bienczycka.com/blog/?p=4781

15.

http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2014/05/poczucie-winy.html

16.

http://mojerecenzjeksiazek.blog.onet.pl/?s=Marynarka

17.

http://parechwilwytchnienia.blogspot.com/2014/05/marynarka-mirosaw-tomaszewski.html

18.

http://ogryzkoweczytadla.blogspot.com/2014/05/marynarka-mirosawa-tomaszewskiego.html

19.

http://cyrysia.blogspot.com/2014/05/wywiad-z-mirosawem-tomaszewskim.html

20.

http://ksiazkarozumie.blogspot.com/2014/05/czarny-czwartek.html

21.

http://bookfa.blox.pl/2014/05/Napasc-na-umierajacego-na-raka-staruszka-i.html

22.

http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/2014/05/marynarka-mirosaw-tomaszewski.html

23.

uwaga: w tej recenzji ujawnionych jest dużo tajemnic, więc radziłbym czytać dopiero  po lekturze książki.

http://illumien.blogspot.com/2014/05/marynarka-mirosaw-tomaszewski.html

24.

To jest nie o Marynarce, ale wyjątkowo recenzja o UGI, prawdopodobnie „sprowokowana” Marynarką:

http://moznaprzeczytac.pl/ugi-miroslaw-tomaszewski/

25.

http://www.w-duszy-ksiazek.pl/2014/05/162-marynarka-m-tomaszewski.html#more

26.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/marynarka_miroslaw_tomaszewski_z_pamiecia_o_wybrzezu_1970_roku_304871-1–1-d.html

27.                     27 maja 2014

http://books-trapper.blogspot.no/2014/05/marynarka-mirosaw-tomaszewski.html

a tu link na youtube:

https://www.youtube.com/watch?v=UzBXEJIN39Y

28.                        27 maja 2014

http://dofi.com.pl/marynarka-miroslaw-tomaszewski/

29.                       30 maja, 2014

http://niemaopcji.com/2014/05/29/marynarka-grudzien-70-i-punk-rock/

30.                        30 maja 2014

http://thekfiles.pl/blog/2014/05/30/miroslaw-tomaszewski-marynarka/

31.                         31 maja 2014

http://mojedamskiemysli.blogspot.com/2014/05/marynarka-mirosaw-tomaszewski.html#more

32.                         31 maja

http://tanayahczyta.wordpress.com/2014/05/31/marynarka-m-tomaszewski/

==========================================

Ponieważ wstawiłem nowszy wpis, ten zbiór kończę na pozycji 32. Następne recenzje, jeśli się pojawią, zamieszczę w kolejnym wpisie – „O Marynarce cz. 2”.

kw. 9, 2014 - Literatura, Teatr    No Comments

„Kopiuj, wklej”

Zapraszam do lektury mojej sztuki.

„KOPIUJ, WKLEJ” – to tragikomedia w dwóch aktach na pięcioro aktorów (ale 6 postaci)

Temat sztuki antycypuje rozwój genetyki, która być może już niedługo umożliwi klonowanie ludzi. W lekkiej, komediowej formie zajmuje się bardzo poważnymi zagadnieniami. Sztuka stawia wiele pytań dotyczących dziedziczenia oraz kosztów i zysków z posiadania dzieci. Przede wszystkim jednak powinna bawić.

Stefan jest biologiem o specjalności genetyka. Ma kochankę – Elę, która jest siostrą jego żony – Gosi. Obie kobiety, niezależnie od siebie, próbują namówić go na dziecko, ale Stefan nie chce mieć potomka ani z żoną, ani z kochanką. W pełni zgadza się z „Teorią Samolubnego Genu” Richarda Dawkinsa, która widzi w człowieku bezwolną maszynę, przy pomocy której geny próbują się powielać w maksymalnej ilości kopii. Stefan uważa, że wyrazem najwyższego stopnia humanizmu jest zwalczenie w sobie przymusu reprodukcji. A jednak, kiedy w jego instytucie udaje się sklonować człowieka, sprawy wymykają mu się spod kontroli.

W drugim akcie, gdy wszyscy są już starsi o 30 lat, Stefana i Gosię odwiedza ich zbuntowana córka Paulina, która uciekła z domu przed kilkoma laty. Postać dziewczyny kreuje ta sama aktorka, która grała jej matkę w I akcie sztuki. Paulina jeszcze nie wie, że jest klonem Gosi. Nie tylko córka będzie zaskoczona tym czego dowie się w trakcie wizyty w rodzinnym domu, gdy na 65 urodzinach Stefana pojawią się wszystkie postacie dramatu.

Zapraszam do ściągnięcia tekstu z podstrony „wpisy, avi, mp3” wszystkich moich gości… no może z wyjątkiem karmiących matek. Nie chciałbym, żeby po lekturze któraś straciła przeze mnie pokarm 🙂 .

Krótka recenzja sztuki tu: http://bookfa.blox.pl/2014/11/Miroslaw-Tomaszewski-Kopiuj-wklej.html

mar 2, 2014 - Literatura    No Comments

Jak żyć?

Jak żyć?

To nieśmiertelne pytanie zadaje sobie chyba każdy. Skąd brać odpowiedź? Warto pytać innych, ale unikaj tych, którzy mają niezachwianą pewność, że znają odpowiedź. Dogmatycy to głupcy. Tylko ten kto ma wątpliwości wart jest wysłuchania. Ponownie sięgam do Mrożka – mędrca zbudowanego z samych obiekcji, skrupułów, niepewności i zastrzeżeń. Czasem jednak wali mocno między oczy, jak tu, w III tomie Dziennika:

„Kiedy nic nie robisz, myślisz (marzysz), że możesz zrobić wszystko. Kiedy coś robisz, przekonujesz się, że możesz bardzo niewiele. Wtedy z powodu twojego rozczarowania kusi cię, by wrócić do nicnierobienia. Tylko po to, żeby ocalić marzenia. To niemoralna sytuacja. Nie sama z siebie, ale przez twoją własną postawę.”

I cóż z tego wynika? Robić coś, czy raczej tylko marzyć? Gdy spojrzysz w oczy ludzi, których uznajesz za mądrzejszych od siebie, zobaczysz tam, że oni też nie wiedzą. Nie jesteś sam. Przynajmniej tyle. Dziękuję panie Mrożek.

lut 13, 2014 - Literatura, Uncategorized    No Comments

I co by pan radził, panie Mrożek?

Dziennik Sławomira Mrożka,1980-1989, Tom III (i ostatni). Lektura ciężka, depresyjna, trudna do strawienia w większych kęsach. Trzeba przeżuwać je powoli i dokładnie, żeby nie stanęły w gardle. Niektóre trawi się całymi tygodniami. Na przykład ten:

 „O koncentracji jako broni absolutnej: świat jest rozproszony, ludzie są rozproszeni, wszystko jest rozproszone, ty jesteś rozproszony. W każdej konfrontacji, także z samym sobą, to znaczy z tym tłumem (a motłoch to prawdziwy), z tą demokracją wszystkiego, co na ciebie się składa – będziesz górą, jeśli skondensujesz się odpowiednio. Albowiem skupienie jest jak miecz, który tylko przez inne ostrze może być powstrzymany. Gdzież jednak to inne ostrze? Rzadko je spotykasz?

Koncentracja – jedyny sposób, żeby osiągać swoje cele. Gdy jej nie ma, poddajemy się fali, jest miło, ale na krótko. Kiedy się pojawia, zmagamy się z losem, wydaje się, że mamy nad nim władzę, ale musimy odpierać ciosy innych mieczy, zwykle z miernym rezultatem. Niezależnie od tego co robimy i kim jesteśmy, zawsze będziemy tęsknić za tym, czego nie zrobiliśmy i kim się nie staliśmy. Kondensować się, czy żyć w rozproszeniu? Oto jest pytanie. Odpowiedzi domaga się każda chwila.

gru 17, 2013 - Film, Literatura    No Comments

„Tego nie wiedzieliście o grudniu 1970 roku” – wywiad dla Gazety Wyborczej

17 grudnia – Gazeta Wyborcza, „Co jest grane – Trójmiasto”.

http://cjg.gazeta.pl/CJG_Trojmiasto/1,109143,15148071,Tego_nie_wiedzieliscie_o_grudniu_1970_roku.html

Tego nie wiedzieliście o grudniu 1970 roku.
Jeden z przedstawicieli trójmiejskiego establishmentu ma krew na rękach, jeden z popularnych muzyków nie może sobie poradzić z cieniem grudniowej tragedii na własnym życiu – nie, to nie fakty, to tylko osnowa najnowszej powieści Mirosława Tomaszewskiego, „Marynarka”. W wywiadzie dla „Gazety” autor opowiada o tym projekcie.

Przemysław Gulda: Skąd pomysł, żeby napisać powieść obyczajowo-sensacyjną, z jednej strony współczesną, ale z drugiej – bardzo mocno zakorzenioną w tematyce wydarzeń grudniowych z 1970 roku?

Mirosław Tomaszewski: Było wiele powodów. Jeden z nich to Staszek Sieradzan, który został zastrzelony w Grudniu. On był uczniem klasy maturalnej Technikum Chłodniczego, a ja pierwszej. Nie poznaliśmy się, ale dla mnie jego duch był obecny na korytarzach szkoły. Drugi – to próba opowiedzenia historii Grudnia w sposób, który przyciągnie do lektury także młodszych czytelników. Jest wiele książek historycznych, ale obraz przeszłości najskuteczniej zostaje osadzony w świadomości społeczeństw przez działania artystyczne. Rzadko są wierne prawdzie, czasem zaledwie się do niej zbliżają, ale to one, jeśli są coś warte, zostają najdłużej i działają najsilniej. Gdyni trochę brakuje mitologii literackiej i mam nadzieję, że „Marynarka” przyczyni się nieco do jej budowania.

Wszystko, co odnosi się do wydarzeń grudniowych jest w książce pokazane z bardzo dużą wiarygodnością. Jak wyglądało przygotowanie dokumentacji do tej części książki? Na ile powieść przedstawia potwierdzone dokumentami fakty, a na ile jest fabularną fantazją?

– Wszystkie wydarzenia i postacie zostały wymyślone. Prawdziwe jest tylko tło, chociaż z tym, jak to w Polsce, nie wszyscy się zgodzą. Dokumentacja polegała na lekturze dostępnych książek i artykułów. Byłem także na dwóch konferencjach poświęconych grudniowej zbrodni, uczestniczyłem w uroczystości odbywającej się 17 grudnia przy pomniku Ofiar Grudnia. Zrezygnowałem jednak z cytowania prawdziwych historii. Brałem z nich tylko pojedyncze detale, na przykład opowieść matki, która w trumnie syna poprawia krzywo zapięte guziki szpitalnej piżamy. Nie opisywałem prawdziwych postaci, bo wiązałoby się to z niebezpieczeństwem urażenia czyichś uczuć, gdyby opis nie zgadzał się zapisem pamięci rodzin. Poza tym wierzę, że wyobraźnia pozwala wykreować syntetyczną opowieść, która może być ciekawsza niż fakty. Nie jestem zwolennikiem tezy, że życie pisze najlepsze scenariusze. Dla mnie dochowywanie wierności prawdzie to kaganiec i krótka smycz. Opisywanie faktów zostawiam historykom.

W polskiej literaturze muzyka, a zwłaszcza współczesna muzyka rozrywkowa, niemal nie istnieje. W „Marynarce” brzmi niemal z każdej strony. Skąd taki pomysł? I skąd taki, a nie inny, dobór utworów do „soundtracku” tej powieści?

– „Marynarka” była początkowo scenariuszem filmowym, a te zwykle ładnie łączą się z muzyką. Gdy piszę, widzę obrazy i słyszę muzykę. Dobór utworów, które „grane są” w „Marynarce” to konglomerat tych które lubię, z tymi które były użyteczne jako metafory. Na przykład gdy włączam w głowie postaci „Should I Stay or Should I Go” łatwiej dostrzegamy jej rozdarcie. Kiedy główny bohater zwalnia idąc z walizką na kółkach po kostce brukowej, robi to po to, by dopasować turkotanie do rytmu psychodelicznego „Switch off” Skinny Patrini, który to utwór ilustruje jego depresję.

Nie zdradzając zbyt wiele zawiłości fabuły, żeby nie psuć przyjemności z lektury: w tej książce zbrodniarz i sędzia zamieniają się miejscami. Czy „Marynarka” jest więc tekstem rewizjonistycznym czy raczej opowieścią o przebaczeniu i o tym, że nic nie jest czarne, ani białe?

– Rewizje zostawiam sędziom i historykom. Przebaczanie, tym którzy zostali skrzywdzeni. Mnie najbardziej interesuje to, jak łatwo przypina się ludziom łatki i jak trudno jest ocenić sprawiedliwie czyjeś życie. W „Marynarce” nic nie jest takie jakie się na początku wydaje. To próba dyskusji z tymi, którzy wszystko i zawsze wiedzą na pewno, a zamiast różnych odcieni szarości widzą tylko czerń i biel, co jest objawem poważnej wady wzroku.

Na ile wieloletnie doświadczenie w pisaniu scenariuszy serialowych przydało się w tworzeniu tego bardzo dynamicznego i świetnie się „czytającego” tekstu?

– Nie polecam pracy dla telewizji tym, którzy wcześniej nie pisali swoich utworów. To zajęcie, w polskiej wersji, może na zawsze zarazić estetyką sformatowaną na masowego widza. Ja byłem zaszczepiony. Gdy zaczynałem pisać w serialach, miałem już na koncie dwie powieści i kilka sztuk, ale współpraca z innymi scenarzystami oraz reżyserami dużo mnie nauczyła. Nie ma na żadnej uczelni takiego profesora, który wiedząc o budowaniu fabuły, postaci i dialogów tyle, co główny scenarzysta, byłby w stanie poświęcić autorowi odcinka setki godzin na korekty każdego zdania i pomysłu, tydzień w tydzień przez cztery lata. Nieocenionym doświadczeniem była także możliwość usłyszenia z telewizora swojego dialogu w wykonaniu aktorów i sprawdzenia czy suspens się udał.

Blog autora: www.tomaszewski.edumuz.pl, spotkanie promocyjne powieści „Marynarka” odbędzie się w piątek, 20 grudnia, o godz. 18 w Nadbałtyckim Centrum Kultury, Gdańsk, ul. Korzenna 33/35, prowadzenie: Krystyna Chwin, wstęp wolny.

 

 

Strony:«123»