sie 21, 2015 - Literatura    No Comments

Dawno temu w Polsce

Postanowiłem podzielić się z czytelnikami także tutaj, krótkimi fragmentach książki, którą aktualnie piszę. Nie będą to ostateczne wersje tekstu i z pewnością znajdą się w nich jeszcze jakieś usterki. Urywki nie zdradzą fabuły, tak by kiedyś lektura całej powieści zaskakiwała.

Powieść ma już tytuł: „Dawno temu w Polsce”, co jest nawiązaniem do „Dawno temu w Ameryce”, arcydzieła filmowego Sergia Leone. W amerykańskim pierwowzorze zastosowano pomieszanie czasów – współczesnego, gdy bohaterowie są już starzy oraz historycznego, obejmującego ich młodość. W „DTWP” upraszczam strukturę, rezygnuję z pętli czasowych i ograniczam się do historii dziejącej się dawno, czyli w latach 1981-1986 w Trójmieście. Opowiadam o losach grupy ludzi, których młodość przypadła na najciekawszy czas w powojennej historii Polski. W przeciwieństwie do amerykańskich postaci, moje nie tworzą mafii, ale małą konspiracyjną grupę, która w stanie wojennym postanawia wydawać podziemne pisemko. Znajdziecie w tej powieści miłość, politykę, pieniądze, przyjaźń i … tu muszę przerwać, żeby suspens działał. W każdym z chronologicznie zapisanych rozdziałów jedna z ośmiu (na razie) postaci opowiada o kolejnych fazach tej samej historii ze swojego punku widzenia.

Fragmenty z rozdziałów „Dawno temu w Polsce” będzie wybierała jedna z czytelniczek, która na razie chce zostać anonimowa. Cytaty są objętościowo niewielkie, więc postanowiłem  opatrzyć je komentarzami, odpowiadając na niezadane pytania czytelników.

Przyjemnej lektury. Będę wdzięczny za komentarze.

Rozdział 1.

Akcja dzieje się 13 czerwca 1981. Narratorem jest Wilk, student Wydziału ETI Politechniki Gdańskiej, zapalony żeglarz.

„Ojciec prowadził swoje niewolnicze życie jako małe kółko zębate w maszynie Peerelu, zgrzytał, ścierał zęby i piszczał, ale kręcił się lojalnie w nakazaną stronę od poniedziałku do piątku albo soboty w Radmorze – firmie produkującej systemy łączności także dla wojska i milicji, zbrojnych ramion Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, swojego największego wroga”.

 Powyższy ojciec jest uniwersalną figurą Polaka lat powojennych, a właściwie większości mieszkańców globu. Zawsze. Zorganizowani w społeczeństwa i państwa musimy pracować, oddając swoje umiejętności i podatki na rzecz struktur władzy, nad którymi zwykle nie mamy prawie żadnej kontroli. To co oferujemy, nie tylko produkując sprzęt dla oddziałów przeznaczonych do walki z ludźmi, ale także marchewkę dla ich kantyn, skarpety do ich żołnierskich butów, papier na ich rozporządzenia i kościoły do odbierania spowiedzi z ich grzechów, zawsze znajduje odbiorców wśród tych, którzy dzierżą władzę. Jeśli rozejrzymy się dookoła, na pewno ich znajdziemy. A jeśli ich nie zauważasz, to znaczy, że sam nim jesteś.

 „Chociaż ważyłem tylko dziesięć kilogramów mniej niż ojciec, zawsze czułem jak przygniata mnie swoim ciężarem, nawet gdy leżał na kanapie w drugim pokoju.”

 To zdanie może być syntezą relacji łączących rodziców z dziećmi. Gdy jesteśmy mali, chcemy ich obecności i opieki. Potem musimy wyzwolić się spod ich wpływu, by zacząć samodzielne życie. Zwykle to się udaje, czasem nie. Nawet wtedy, gdy ich dominacja jest już przeszłością, wbudowana w świadomość pamięć tej zależności nigdy nie znika i żadna odległość jej nie zmniejsza.

 „To tam po raz pierwszy raz zobaczyłem dolarowy sklep Pewexu na powierzchni całego miasta, w którym każdy towar był na wyciągnięcie ręki, a policjanci odnosili się wszystkich przyjaźnie, jak miejscy przewodnicy.”

 A to wspomnienie pierwszego wyjazdu na „Zachód”. Dzięki temu, że podobne doświadczenie miało więcej ludzi, wybuchały protesty. Rewolta zaczyna się nie wtedy, gdy ludziom jest na źle, ale kiedy widzą, że inni mają lepiej. Chciałoby się tu użyć słowa „zazdrość”, ale jakoś w tym kontekście nie wypada.

Got anything to say? Go ahead and leave a comment!