

„Twój Vincent” i pieniądze
Do nakręcenia filmu „Twój Vincent” namalowano olbrzymią ilość obrazów olejnych o rozmiarach 67cm na 49cm. Następnie były one wielokrotnie przerabiane i kolejno fotografowane na potrzeby animacji. Ilość wersji osiągnęła 65 tysięcy. Wybrany do filmu kadr żyje na ekranie tylko przez ok. 1/3 sekundy. Te, które są pokazywane po kolei, niewiele się od siebie różnią, ale każdy jest nieco inny, by ruch był płynny. Pośrednie wersje zniknęły pod mutacjami zmienianych detali, ale ostateczne wersje tych obrazów istnieją. To są oryginalne dzieła malowane przez artystów na podstawie dzieł Van Gohga albo przez nie inspirowane.
Jest ich około tysiąca i już teraz sprzedają się na aukcjach w Holandii za 1 do 7,5 tysiąca euro. To są ceny sprzed wejścia filmu do kin.
Wyobraźmy sobie, że „Twój Vincent” zdobywa Oskara w kategorii animacje. Ile wtedy wart będzie każdy z tych obrazów? Trudno sobie wyobrazić lepszą promocję niż oskarowy film. Podejrzewam, że te obrazy wypuszczane na aukcjach, z należytą przerwą czasową, mogą osiągnąć ceny powyżej 10 tysięcy euro, skromnie licząc. Przy założeniu tylko takiej kwoty da to 10 milionów euro, które pokryją dwukrotnie koszt wyprodukowania filmu, bo wydano na niego „tylko” 5,5 miliona $, czyli ok. 4,7 miliona euro.
Tak oto powstaje wartość dodana, gdy konsekwencja, upór, wizja i pasja pojedynczego twórcy (reżyserka Dorota Kobiela) potrafią skupić wokół pięknej idei talenty wielu ludzi. Nagle okazuje się, że oprócz satysfakcji artystycznej, pojawia się nieprzewidziany bonus doczesny. Czyżby, wbrew przeciwnym opiniom, była na tym świecie sprawiedliwość, a nagrody czasem przypadały zasłużonym? Może nawet warto odciąć sobie ucho 🙂 ?